Tydzień z Porterem Bałtyckim
I: piwopiweczko - Porter Bałtycki, II: Żywiec - Porter; III: BeerHere - SoD; IV: Gościszewo – 55 Porter Bałtycki Wędzony; V: Põhjala – ÖÖ; VI: Pracownia Piwa/Podgórz – Baran z Jajem; VII: Brokreacja – Deep Dark Sea
Czas leci nieubłaganie, niedawno pisałem o próbie zapisania w kalendarzu nowego Święta Piwa jakim miało być, Święto Porteru Bałtyckiego. Tymczasem już za niecały tydzień (21 stycznia) dzień Piwowarskiego Skarbu Polski obchodzić będziemy drugi raz i zapowiada się, że przynajmniej w Polsce święto się przyjęło. Niech świadczą o tym choćby, zapowiedziane premiery kilkunastu (sic!) nowych porterów.
Czas leci nieubłaganie, niedawno pisałem o próbie zapisania w kalendarzu nowego Święta Piwa jakim miało być, Święto Porteru Bałtyckiego. Tymczasem już za niecały tydzień (21 stycznia) dzień Piwowarskiego Skarbu Polski obchodzić będziemy drugi raz i zapowiada się, że przynajmniej w Polsce święto się przyjęło. Niech świadczą o tym choćby, zapowiedziane premiery kilkunastu (sic!) nowych porterów.
Co tam jeden dzień, kiedy to należy wypić jakiegoś "bałtyka" - idąc za nową modą postanowiłem zrobić sobie tydzień z Porterem Bałtyckim. I tak od dziś, w tym poście pojawiać się będzie recenzja jednego piwa w tym stylu! Zapraszam dalej...
Dzień I: piwopiweczko - Porter Bałtycki
Na inaugurację wybrałem piwo specjalne, bo domowe, którego autorem jest Adam Chrostek - właściciel sklepu dla piwowarów domowych: http://www.piwopiweczko.pl/. Tym właśnie porterem bałtyckim Adam zajął drugie miejsce w jakże prestiżowym Konkursie Piw Domowych PSPD "Porter Bałtycki - Piwowarski Skarb Polski" w 2016 roku.
Piwo ma brunatną barwę, jest klarowne. Piana beżowa, dość szybko redukuje się do obrączki.
Już pierwszy niuch zwiastuje potężne piwo. Otrzymujemy doskonałą mieszankę deserowej czekolady, melasy, przypalonego karmelu. A w tle przyjemnie grają suszone czerwone owoce, nieco przypominając porto. Alkohol jest wyczuwalny.
W smaku piwo jest lekko słodkie, ponownie dominują suszone owoce i deserowa czekolada. Nuty palone występuję, ale są raczej niuansami. Finisz to średnio-niska kawowa goryczka, ale z minimalnym chmielowym haczykiem.
Od pewnego czasu pijąc piwo domowe staram się ocenić je zgodnie z sędziowskim arkuszem PSPD, nie omieszkałem zrobić tego i tym razem.
Co ciekawe, wszystkie surowce wraz z recepturą potrzebną do uwarzenia tego piwa znajdziecie tutaj: http://www.piwopiweczko.pl/Zestaw-surowcow-slody-Porter-Baltycki-21blg,1361.html
Poprzeczka postawiona została naprawdę wysoko, podejrzewam, że kilku pozycjom w tym zestawieniu będzie trudno choćby zbliżyć się do piwa Adama. Życzyłbym sobie i Wam, by takie portery bałtyckie można było kupować w naszych sklepach. Dzięki Adam!
Dzień II: Żywiec - Porter
Kolejne dni to już piwa komercyjne. A
rozpocząć należałoby klasykiem nad klasyki, bo inaczej porteru z Żywca nazwać
nie można - czy się lubi koncerny czy nie. Dla wielu jest to piwo, które
otwierało świat inny niż "jasne pełne". Pamiętam, że te kilkanaście
lat temu odrzucało mnie swą intensywnością i wyczuwalnym alkoholem... wolałem
pite na szybko, lżejsze "Żuberki". Często spotykane w knajpach piwo
rżnięte: pół kufla porteru, pół kufla jasnego lagera, też mnie nie zadowalało
(pije się tak jeszcze?). Wiele wody przepłynęło w Wiśle, zanim przekonałem się
do tego dolno-fermentacyjnego mocarza.
Porter żywiecki warzony jest od 1881 roku,
a autorem receptury jest Juliusz Wagner, ówczesny Arcyksiążęcy Naczelny
Piwowar. Piwo ma 21,5 blg ekstraktu i 9,5% obj. alkoholu.
Do szkła nalewa się czarne piwo, z obfitą,
beżową i ładna pianą, które delikatnie zdobi szkło i utrzymuje się cienką
warstwą do końca picia.
Aromat jest umiarkowanie intensywny i
raczej mało złożony. Dominuje oczywiście strona słodowa, tutaj pod postacią
ciemnego karmelu, melasy i pumpernikla. Wraz z ogrzewaniem coraz bardziej
drażniący staje się gryzący alkohol.
W smaku piwo początkowo jest lekko słodkie
i wydaje się być bogatsze niż w aromacie. Oprócz melasy i karmelu, pojawia się
trochę nut palonych. Finisz jest wytrawny, goryczka średnio-niska, alkoholowa.
Alkohol podobnie jak w aromacie na dłuższą metę staje się gryzący i ostatecznie
przeszkadza w odbiorze piwa.
Porter
z Żywca chyba pili już wszyscy.
Nie jest jakoś szczególnie doskonały, ale na pewno jest dużo ciekawszy od popularnych
jasnych lagerów. Doświadczonych piwoszy niczym nie zaskoczy, ale bardzo
doceniam jego szeroką dostępność i przyzwoitą cenę.
Dzień
III: BeerHere – SoD (46 miejsce na świecie wg ratebeer.com)
Piwo zdobyłem przy okazji zakupów w
beergium.com, rzuciło mi się w oczy bo było na przecenie. Kiedyś widziałem je w
Polsce i nie kupiłem, teraz za około 2 EUR żal było nie brać.
Parametry klasyczne dla porteru
bałtyckiego: 20 blg ekstraktu i 7,5% obj. alkoholu obiecują porządne piwo. Mój egzemplarz ma datę
przydatności do 30.11.2016 roku, a piwo uwarzone zostało w Sogaards Bryghus w
Aalborg (Dania).
Piwo ma nieprzejrzyście czarną barwę,
nalewa się z intensywną pianą, beżową i trwałą.
Aromat jest umiarkowanie intensywny i w
pierwszej chwili dominowany przez gorzką czekoladę. Po chwili do głosu dochodzi
delikatna melasa i ciemne pieczywo – takie zabarwiane kakao. W tle pojawiają się
subtelne czerwone owoce, przywodzące na myśl wiśnie. Po ogrzaniu pojawia się nuta alkoholowa.
W smaku piwo jest pełne i początkowo
słodkie, jednak wraz z przełykaniem staje się coraz bardziej wytrawne. Ponownie
mamy dominację gorzkiej czekolady. Melasy i suszonych owoców jest jeszcze mniej
niż w zapachu. Pojawiają się wyraźne nuty palone, które dominują wytrawny
finisz. Goryczka jest średniej wysokości, popiołowa i zalegająca.
Interpretacja porteru bałtyckiego z
BeerHere jest bardzo zbliżona do mocnego stout-a, a to głównie za sprawą dominującej
czekolady i wyraźnych nut palonych. Nie jestem pewien czy w ślepym teście rozpoznałbym obiecany styl piwa.
Najważniejsze jednak jest to, że piwo jest smaczne i pije się je z
przyjemnością, choć nie wywraca piwnego świata do góry nogami.
Dzień
IV: Gościszewo – 55 Porter Bałtycki Wędzony (28 miejsce na świecie wg ratebeer.com)
Dzisiaj przedstawione piwo jest właściwie wariacją
na temat porteru bałtyckiego, gdyż w zasypie wykorzystano słody wędzone drewnem
bukowym. Piwo zostało uwarzone z okazji 24 rocznicy powstania browaru Gościszewo,
a autorem receptury jest Michał Saks – współwłaściciel AleBrowar-u. Premierę miało na wiosnę 2015 roku.
Obecnie piwo znajduje się na 8 miejscu
najdroższych polskich piw. Parametry to ekstrakt 24 blg i 9,6% obj. alkoholu.

Wysuszony korek poddaje się z głośnym hukiem dopiero po kilku ładnych
minutach mordowania się, po złamaniu jednego korkociągu. Od razu do mych
nozdrzy dochodzi cudowny zapach ciemnego mocarza. Do szkła nalewa się
ciemno-brunatny i klarowny płyn. Beżowa piana, formuje się z głośnym sykiem, po
to by po chwili całkowicie zaniknąć. Aromat to mieszanka suszonych ciemnych owoców i szynkowego dymu, po chwili
w sukurs przychodzi gorzka czekolada, melasa, pumpernikiel. W tle grają niuanse
sosu sojowego i szlachetne nuty alkoholu. Wspaniały i bogaty. W smaku piwo jest wyraźnie słodkie i czekoladowe. Pojawiają się nuty kakao,
silnie opiekanej skórki chleba, słodkiej czekolady i suszu owocowego. Wędzonka
schodzi na drugi plan. Goryczka jest niska, kakaowa, a finisz to przyjemne
rozgrzewanie ułożonego i szlachetnego alkoholu.
55 Porter Bałtycki Wędzony to piwo bogate, dostojne i przepotężne. Pomimo tego, że jest już po terminie przydatności do spożycia, w niektórych sklepach ciągle stoi na półkach i naprawdę warto po niego sięgnąć. Jeden z najlepszych porterów bałtyckich, które miałem okazję pić… przynajmniej do dzisiaj.
Aromat raczej nie zabija intensywnością, dominuje oczywiście storna słodowa: melasa, przypieczona skórka chleba. Wyraźne są także suszone owoce, tutaj głównie kojarzą się z figami i rodzynkami, ale gdzieś tam można tez wyczuć orzechy. Po ogrzaniu wyraźny staje się alkohol, nieco drażniący.
Dziękuję za uwagę.
Drink Baltic Porter or Die!
55 Porter Bałtycki Wędzony to piwo bogate, dostojne i przepotężne. Pomimo tego, że jest już po terminie przydatności do spożycia, w niektórych sklepach ciągle stoi na półkach i naprawdę warto po niego sięgnąć. Jeden z najlepszych porterów bałtyckich, które miałem okazję pić… przynajmniej do dzisiaj.
Dzień
V: Põhjala
– ÖÖ (10 miejsce na świecie wg ratebeer.com)
Estońska Põhjala weszła na polski rynek z przytupem, właściwie od razu
zdobywając serca piwnych maniaków. ÖÖ znaczy „noc”,
czaiłem się długo na to piwo ,
aż w końcu stwierdziłem, że idealnie będzie pasować do Tygodnia z Porterem
Bałtyckim – ciekawy browar i wysokie noty. Właściwie to bardzo wysokie,
wg ratebeer jest to drugie najlepsze piwo z browaru Põhjala i co za tym idzie drugie najlepsze
piwo Estonii. Spodziewałem się mega petardy.
Z niecierpliwością otwieram butelkę i
przelewam zawartość do szkła. Piwo ma ciemno-brunatną barwę i intensywną,
jasno-brązową, ale nie trwałą pianę.
Oglądam butelkę, oglądam piwo, robię
zdjęcia i w końcu mogę powąchać… aromat jest jak cios w mordę. Strzał prosto w
ryj z zielonego jabłka i farby olejnej. Tak dominującego aldehydu octowego
dawno nie czułem w żadnym piwie. Ogólnie tą wadę często akceptuję w piwach (np.
we wszelakich odmianach IPA czasami całkiem fajnie się komponuje), ale w
porterze jest nie do zaakcpetowania. Co gorsza tutaj aldehyd octowy jest tak
wyrazisty, że przykrywa inne aromaty. Trzeba naprawdę dobrze się wwąchać by
wyczuć nuty melasy, ciemnego pieczywa i kawy.
W smaku piwo słodkie, z dominującą
palonością. Melasa, przypalony karmel również są obecne, ale występują raczej w
tle. Finisz jest wytrawny, wyraźnie popiołowy z narzucającym się alkoholem,
który rozgrzewa gardło.
Po ÖÖ spodziewałem się naprawdę wiele, tymczasem dostałem piwo z
potężną wadą, która zaburza odbiór. Wierzę, że trafiłem w złą warkę/partię (data przydatności 29.09.2018), ale
rysa w pamięci pozostaje.
Dzień
VI: Pracownia Piwa/Podgórz – Baran z Jajem
Baran z Jajem to kooperacja Browaru
Podgórz i Pracowni Piwa – deklarowany styl to Imperial Baltic Porter, ale co
ciekawe, przefermentowany drożdżami górnej fermentacji. Piwo ma 24 blg
ekstraktu i 9,5% obj. alkoholu.
Nieprzejrzyście czarne piwo nalewa się z
piękną, brązową, drobno-pęcherzykową i trwałą pianą.
Aromat zaskakuje chmielem na pierwszym
planie – pojawiają się nuty trawiaste i żywiczne. Dopiero po chwili do głosu
dochodzi deserowa czekolada – na myśl przywodzi gęstą, lekko słodką czekoladę do
picia. Dalej mamy paloną kawę i owocowo-miodowe muśnięcie.
W smaku piwo jest bardzo pełne i bardzo słodkie,
może jeszcze nie zaklejająco, ale na tyle, że wypicie całej butelki w
gruncie rzeczy mnie zmęczyło. Gorzka, gęsta czekolada miesza się z żywicznymi posmakami
chmielu. Do tego dochodzi kawa i nuty palone. Finisz to wysoka goryczka,
chmielowa i lekko popiołowa. Alkohol wyczuwalny, rozgrzewa przełyk.
Sam nie wiem jak ocenić Barana z Jajem… piwo
jest smaczne, piłoby się je z bardzo dużą przyjemnością, gdyby ciut za wysoka
słodycz. Największy problem mam z tym, że bardziej przypomina RIS-a niż porter
bałtycki. Powiem więcej, wydaje mi się, że doskonale wpasowałby się w serię
Pracowni Piwa – Mr Hard's Rocks. Przypomina te imperialne stout-y zarówno
słodyczą jak i dużą pełnią, ale też narzucającą się czekoladą. Oczywiście nie
porównywałem tych piw wprost, po prostu tak mi się skojarzyło. Zauważalna
paloność i wysoka goryczka chmielowa przemawiają za imperialnym stoutem,
natomiast „gładka” czekolada i niuanse miodowo-owocowe kojarzą się z porterem
bałtyckim. Nietypowo, ale smacznie.
Dzień
VII: Brokreacja – Deep Dark Sea
Na zakończenie tygodnia z bałtykami i co
za tym idzie w dzień Porteru Bałtyckiego przygotowane miałem Smuttynose – Baltic Porter czyli pozycję
nr 6 zestawienia ratebeer.com najlepszych piw na świecie w tym stylu. Jednak po
zastanowieniu butelkę ponownie wrzuciłem w czeluść szafy leżakowej. Przecież
skoro z okazji tegorocznego święta światło dzienne ujrzy kilkanaście nowych
porterów bałtyckich, to aż samo narzuca się by choć jeden z nich znalazł się w
ty zestawieniu.
I tak sięgnąłem po Imperialny Porter
Bałtycki Brokreacji – Deep Dark Sea. Dlaczego akurat po ten? Oprócz tego, że zafascynowała
mnie przepiękna etykieta to po prostu był akurat w sklepie.
Piwo jest pierwszym w nowej serii nazwanej
Brokreacja Heavy, jego parametry to ekstrakt 24 blg i 10,1% obj. alkoholu.
Przed wypłynięciem z głębin piwo pół roku czyhało w otchłani szczyrzyckiego
browaru Marysia.
Do szkła nalewa się klarowny, brunatny
płyn. Piana jest mało intensywna i szybko redukuje się do obrączki.
Aromat raczej nie zabija intensywnością, dominuje oczywiście storna słodowa: melasa, przypieczona skórka chleba. Wyraźne są także suszone owoce, tutaj głównie kojarzą się z figami i rodzynkami, ale gdzieś tam można tez wyczuć orzechy. Po ogrzaniu wyraźny staje się alkohol, nieco drażniący.
W smaku piwo jest bardzo pełne i słodkie,
również tutaj słody grają pierwsze skrzypce. Oprócz skórki chleba i melasy,
profil przyjemnie uzupełniają nuty kawy zbożowej. Goryczka jest średnio-niska i
raczej alkoholowej proweniencji. Finisz rozgrzewający, a wraz z każdym łykiem
alkohol staje się bardziej drażniący.
Na koniec w końcu trafiam piwo, o którym bez wahania
można powiedzieć że jest Porterem Bałtyckim. Cechy stylu są ewidentnie
uwypuklone, ale też niestety nie jest to najlepsze piwo tego tygodnia. Gdyby
pojawiło się odrobinę więcej nut czekoladowych, mielibyśmy złożonego, w pełni
kompleksowego i ciągle stylowego „bałtyka”. Deep Dark Sea mogło także trochę dłużej popływać w bezdennych browarnianych
otchłaniach, być może wtedy tak narzucający się alkohol byłby przyjemniejszy w
odbiorze. Piwo jest dobre i naprawdę niewiele mu trzeba by być jednym z
najlepszych porterów bałtyckich w Polsce.
A za grafikę na etykiecie należą się gromkie oklaski.
Arcydzieło. Chcę taką koszulkę!
PODSUMOWANIE
Podsumowując te moje
spotkania z wysoko notowanymi porterami bałtyckimi, najbardziej zaskakuje mnie
fakt, że wiele z nich bardzo przypomina po prostu stout-y. I owszem są to piwo
dobre, które pije się z przyjemnością, ale według mnie NIE SĄ dobrymi
przedstawicielami stylu. Mowa tutaj o BeerHere
– SoD, Põhjala – ÖÖ (abstrahując
od tragicznej wady w aromacie) i Pracownia
Piwa/Podgórz – Baran z Jajem. Próbując Porter
z Żywca (raczej ubogi, mało złożony i siermiężny) i Deep Dark Sea Brokreacji (więcej nut czekoladowych i byłby geniusz)
nie mamy za to problemów z odgadnięciem stylu piwa. Największe wrażenie jednak
zrobił na mnie 55 Porter Bałtycki
Wędzony z Gościszewa. Można by się doczepić, że przecież wędzonka nie jest
stylowa, ale oprócz niej w tym piwie jest wszystko co powinno być w najlepszych
porterach bałtyckich. Potęga słodowa w postaci opiekanej skórki chleba, melasy,
pumpernikla, podrasowane głębokimi, czekoladowymi nutami słodów palonych.
Całość dopieszczona estrami suszonych owoców. Gładkie, bogate i doskonałe.
Tydzień szybko zleciał,
nie wiem kiedy przebrnąłem przez te 7 porterów. Z jednej strony do tego
zestawienia wybierałem piwa, które już od jakiegoś czasu chciałem spróbować. Z
drugiej cały czas w zasięgu pojawiał się jakiś nowy porter bałtycki, w efekcie
można by to podsumowanie przeciągnąć o co najmniej kilkanaście dni. Ale
przecież w kolejce czekają piwa w innych ciekawych stylach.
P.S. Gdybym z tego
zestawienia miał wybrać jedno najbardziej klasyczne i najlepsze piwo to byłby
to… domowy porter Adama Chrostka.
Dziękuję za uwagę.
Drink Baltic Porter or Die!
Komentarze
Prześlij komentarz